<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Tydzień na arenie świata”>
<author_1=”Zygmunt Broniarek”> 
<author_2=””>
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="3">
<date=”1954-03-27”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Pentagon a konferencja genewska
Jedno spojrzenie na kalendarz wyjaśni każdemu, dlaczego Amerykanie właśnie teraz wzmagają swoją interwencję w Indochinach. Przecież tylko miesiąc dzieli nas od konferencji genewskiej, której zadaniem — między innymi — jest omówienie problemu indochińskiego. Agresywnym kołom amerykańskim chodzi najwidoczniej o to, by już obecnie podważyć szanse tej tak ważnej konferencji. Kierunek ich działalności jest jasny: nie złagodzenie ale zaostrzenie konfliktu indochińskiego, nie ugaszenie, ale rozpalenie płomienia wojny w tym kraju. Potwierdziła to tak kompetentna w tym wypadku osobistość jak szef połączonych sztabów USA admirał Arthur W. Radford na konferencji prasowej w dniu 23 bm. Admirał Radford oznajmił tam co następuje: „Walka w Indochinach trwa... przy naszej pomocy”. 
Stwierdzić więc trzeba, że i koła rządzące USA, wzmagając swą interwencję w Indochinach dążą nie tylko do zdławienia — jakże bezskutecznie! — walki narodowo-wyzwoleńczej narodu wietnamskiego, ale mają i szersze cele na względzie: chcą zatruć atmosferę międzynarodową w okresie przygotowawczym do konferencji genewskiej. Czynią to wbrew powszechnemu dążeniu opinii publicznej, która oczekuje, iż konferencja genewska będzie krokiem naprzód w walce o zmniejszenie napięcia międzynarodowego na świecie. 
W okresie poprzedzającym konferencję genewską, ze szczególną siłą rozlega się żądanie przywrócenia Chinom Ludowym należnych im praw, szczególnie jeżeli chodzi o ONZ. Za takim rozwiązaniem wypowiedział się m. in. sekretarz generalny tej organizacji Dag Hammarskjoeld. Mnożą się pogłoski — a potwierdziło je oświadczenie kanadyjskiego ministra spraw zagranicznych Lestera Pearsona — że (cytujemy za agencją „United Press”) — „Kanada może udać się na konferencję genewską gotowa do działania na rzecz przyjęcia Chin komunistycznych do ONZ...”. Wszystkie te wiadomości mają swoją głęboką przyczynę: są one odbiciem procesu, jaki zachodzi w coraz szerszych kolach opinii publicznej, a nawet wśród kół rządzących państw burżuazyjnych: coraz powszechniejszego zrozumienia, że ignorowanie Chin Ludowych może wyjść na szkodę tylko tym, którzy takie stanowisko zajmują.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
